Są ludzie, którzy nie powinni studiować – dr Jerzy Lackowski

http://www.youtube.com/watch?v=5SC8WLoY_7U?version=3&hl=pl_PL
[adrotate group=”9″]

Wykład dr Jerzego Lackowskiego Rynkowe reformy szansą dla polskiej edukacji
17 kwietnia 2012, Kraków
Organizatorzy: Oddział Krakowski Kongresu Nowej Prawicy i „Stowarzyszenie Na Rzecz Wolnego Handlu”

Uczelnie to jest zaszłość ogromna i proszę zauważyć był pomysł całkiem logiczny żeby wydzielić grupę najlepszych uczelni i żeby one nie musiały kształcić masowo. W tej chwili przy masowym kształceniu są fantastyczni ciągle studenci, oczywiście, że jest młodzież naprawdę znakomita, ale są ludzie, którzy naprawdę nie powinni studiować, którzy studiują jakiś kierunek i kompletnie ich to nie interesuje. (…)

Zostawmy system boloński w sytuacji gdy są uczelnie, które dają po licencjacie, inżynierskie na przykład, i człowiek nie musi robić magisterium. Natomiast rzeczywiście niechże byłoby kilka uczelni, nie muszą to być zawsze te same, muszą spełniać twarde warunki, gdzie nie byłoby masowego kształcenia, gdzie byłby małe 7, 8, 10 osobowe grupy, gdzie byłoby mniej biurokracji, wykładowcy, którzy mają coś do powiedzenia. Żeby nie było sytuacji jak u nas, gdzie są oddziały zarządzania, gdzie są ludzie, którzy mają stopnie naukowe z zarządzania a oni nigdy niczym nie zarządzali. I uczą studentów jak zarządzać. To zabawne ale akurat miałem okazję co nieco ten świat poobserwować bo tak się składa, że miałem okazję czymś zarządzać. My trochę w takiej fikcji żyjemy.

Tu czasami pojawiają się sensowne rozwiązania. Bo w nowym prawie o szkołach wyższych jest na przykład zapis taki, że na zajęciach, na kierunkach aplikacyjnych muszą być ludzie, którzy mają nie tylko stopień naukowy, ale również doświadczenie praktyczne. I tak jak u nas na studiach pedagogicznych, my przygotowujemy ludzi do uzyskiwania uprawnień nauczycielskich, to ludzie prowadzący w tej chwili zajęcia z pedagogiki, a to ja doprowadziłem do takiej sytuacji, wszyscy mają za sobą pracę w szkole. Oni widzieli żywą szkołę. Bo co z tego, że ktoś ma stopnie naukowe jak on w szkole nigdy jako nauczyciel nie był. I ma kogoś uczyć tego jak ma uczyć. To będzie go uczył z 6 tomowego podręcznika, z którego nic kompletnie nie wynika. Nawet gdyby ktoś przeczytał 30 tomów książki o wychowaniu wcale nie będzie lepszym wychowawcą niż ten, kto nie przeczytał ani jednej, a być może przeczytał „Filozofię dramatu” Tischnera i jeszcze jakąś modrą książkę z filozofii i równocześnie ma to coś w sobie, że jest życzliwy, ze ma poczucie humoru, że jemu kontakt z ludźmi, jak to powiedział ktoś kiedyś, robi dobrze. On się dobrze czuje, są tacy ludzie.

 

Facebook Comments

Podobne tematy