Rocznica śmierci Stanisława Pyjasa


Pyjas2016Jak co roku, w dniu śmierci Stanisława Pyjasa grupa kolegów spotkała się pod kamienicą numer 7 przy ulicy Szewskiej w Krakowie, by wspomnieć Stanisława, złożyć kwiaty, zapalić znicze.

7 maja 1977 roku w kamienicy przy ulicy Szewskiej 7 w Krakowie znaleziono ciało studenta filologii polskiej i filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego Stanisława Pyjasa. Ówczesne władze podały, że spadł ze schodów, ale przyjaciele nie uwierzyli w taką wersję. Po śmierci kolegi studenci zorganizowali tzw. „Czarny Marsz”. Pod Wawelem odczytano deklarację zawiązującą Studencki Komitet Solidarności – żądano ujawnienia sprawców śmierci Stanisława Pyjasa.

Pyjas zaangażowany był w organizowanie protestów przeciwko represjom władzy wobec robotników Ursusa i Radomia. Obserwowany był przez Służbę Bezpieczeństwa już od dawna. Jednym z kolegów Pyjasa był Lesław Maleszka, jak się okazało – tajny współpracownik SB o pseudonimach „Ketman” i „Retum”, który na niego donosił.

Pracownicy Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie zgodnie podawali wtedy, że przyczyną śmierci był upadek ze schodów.

W dokumentach śledztwa zachowała się notatka mówiąca o zleceniu Marianowi Węclewiczowi przez agenta SB ps. „Janek” pobicia Pyjasa. Marian Węclewicz wkrótce potem zginął w zamachu. Kilka miesięcy później w Zalewie Solińskim znaleziono zwłoki Stanisława Pietraszki – kolegi Stanisława Pyjasa, który jako ostatni widział go żywego i sporządził portret pamięciowy prawdopodobnego zabójcy.

W śledztwie mataczono, prowadzono je tak, żeby nikt nie dowiedział się prawdy.

Kiedy wznowiono sprawę w 1991 roku wyszło na jaw, że Pyjas został śmiertelnie pobity.

W 2010 roku jeszcze raz badano zwłoki Pyjasa i odkryto inne obrażenia, o których wcześniej nie chciano wspomnieć.

Prokuratura prowadziła postępowanie przeciwko czterem osobom, które utrudniały prowadzenie śledztwa i w 2002 roku skazano dwie osoby na kary dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata – byłego inspektora Wydziału Inspekcji Biura Śledczego MSW Zbigniewa K. oraz byłego naczelnika Wydziału III Operacyjnego Komendy Wojewódzkiej MO w Krakowie Jana B. – takie pozorne prowadzenie sprawy. Jak dotąd niczego nie wyjaśniono.

Elżbieta Serafin

Facebook Comments

Podobne tematy