Proces o zamach na Komorowskiego: Sąd wyrzucił oskarżonego z sali.


KomorKraków: 19 sierpnia, podczas procesu o zamach na prezydenta Komorowskiego krzesłem przeciw Markowi Majchrowi /Mareckiemu/ sąd nakazał opuszczenie sali rozpraw oskarżonemu.
Kolejny epizod sądowej farsy.

 

*****

Marek Majcher wyrzucony z sali. Kolejny dzień „procesu o krzesło”.

19 sierpnia 2016 roku Sąd Okręgowy w Krakowie III Wydział Karny. Przewodnicząca SSO Aleksandra Sołtysińska-Łaszczyca. Tym razem nikt nie miał problemu z dostaniem się na salę. Pozwolono nam także rejestrować przebieg rozprawy. Oskarżony w tej bulwersującej sprawie, w „procesie o krzesło” Marek Majcher złożył oświadczenie, że nie zgadza się na publikowanie jego danych osobowych przez stację TVN, ze względu na to, że wiadomo, że będą kłamać. Złożył też wniosek, by minutą ciszy uczcić pamięć Zenona Konarzewskiego, który zeznawał na ostatniej rozprawie. W związku z tym co się wtedy działo – uniemożliwiono wejście na salę wielu zainteresowanych osób, choć rozprawa była jawna – świadek bardzo się zdenerwował, po wyjściu z sądu dostał zawału serca i wkrótce zmarł. Pani sędzia odpowiedziała: „Ale proszę państwa jesteśmy na rozprawie”. Mimo to ludzie wstali i uczcili pamięć Zenona Konarzewskiego – wspaniałego człowieka, wielkiego Patrioty. Przesłuchanie świadka rozpoczęło się z jednominutowym opóźnieniem.

Michał Kaczmarek wyjaśniał na czym polegał happening z krzesłem: „Marek trzymał krzesło, które było symbolem tej „wpadki” w Japonii, której dopuścił się Bronisław Komorowski. Manifestacja miała charakter sprzeciwu, a krzesło było atrybutem tamtego wydarzenia”. Na Rynku byli już dużo wcześniej zanim pojawił się Komorowski, podawali sobie to krzesło, ale nikt, żaden agent nie interesował się tym. Publiczność skandowała hasła: „Gdzie jest Szogun” czy „Precz z komuną”, ale żadnych wulgaryzmów, o które został oskarżony Marek Majcher nie było. Widział jak agenci szarpali Marka, który wtedy trzymał to krzesło. Stroną agresywną byli agenci BOR, którzy wyszarpując mu je trzymali go za gardło. Sędzia poprawiła świadka: „za ubranie przy gardle”. Oskarżyciel na siłę próbował dowiedzieć się tego co chciał, czyli że Marek był agresywny, wykrzykiwał wulgaryzmy. W końcu zapytał: „Jak pan sam dzisiaj wspomniał rozmawiał Pan z oskarżonym przed rozprawą, zgadza się, potwierdza pan to?

W tym momencie oskarżony Marek zapytał: „Wysoki Sądzie do czego zmierzają te pytania prokuratora, bo nie rozumiem? Oczywiście, że musiałem się skontaktować ze świadkiem, żeby świadka zgłosić do tej sprawy i podać adres. Skąd miałem adres świadka zdobyć, to są kretyńskie pytania. Tak samo to. Może szeptem znieważyłem tego prezydenta? Wysoki sądzie zwracam uwagę, że moje pytania na tej sali są uchylane cały czas, a jak są kretyńskie pytania prokuratury, to sąd je puszcza”. Sędzia nakazała, by oskarżony Marek Majcher opuścił salę.

Zadowolony pan jest? – padło pytanie z sali w kierunku oskarżyciela.

Oskarżony opuścił salę. Wyszli również jego przyjaciele.

Świadek powiedział, że pytania prokuratora odebrał jako atak na jego osobę, bo sugeruje mu się, że ustalali te zeznania wcześniej.

Jeszcze jedno pytanie zadał obrońca. „Czy świadek słyszałby gdyby Marek czy osoby stojące w pobliżu Marka usłyszałyby wulgaryzmy, gdyby je wypowiadał? Tak, bo ma donośny głos”.

Rozprawa miała być dziś zakończona jak spodziewała się sędzia, ale nie stawił się drugi świadek. Ustalono więc termin następnej rozprawy na 6 października 2016 roku o godzinie 9.30.

Ludzie są zbulwersowani tą absurdalną rozprawą, tymi pytaniami zadawanymi przez oskarżyciela, który koniecznie chce udowodnić coś czego nie było. Marek Majcher powinien być uniewinniony i przeproszony. Gdy wyszliśmy z sali pojawiło się wielu policjantów, wylegitymowali jednego z uczestników, kolegę oskarżonego, którego popchnął jeden z pilnujących policjantów. Byliśmy oburzeni sytuacją, policjantów przybywało. Wiele osób widziało jak policjant popchnął młodego człowieka. Ten policjant pisał i pisał, a my staraliśmy się im wytłumaczyć, komu ma służyć polska Policja. Policjant, który spisywał chłopaka za to, że nic nie zrobił mówił, że nic z tego nie będzie, że nic mu nie zrobią. Zapamiętajmy. Oni są przecież specjalistami od wymyślania kolejnych zarzutów, nadal są bezkarni, robią co chcą. Zobaczymy. „Wszystkim funkcjonariuszom, którym serce bije polskie życzę miłego dnia”- powiedział chłopak, na którego zasadzało się tak wielu policjantów.

Oskarżony Marek Majcher mówił nam, że w toku sprawy odrzucono całą masę jego wniosków dowodowych i można mieć poważne wątpliwości co do bezstronności pani sędzi. Przypomniał, że na poprzedniej oczywiście jawnej rozprawie nie wpuszczono publiczności. Dziś został wyproszony z sali, że zwrócił uwagę prokuratorowi na kretyńskie pytania. „Prokurator sugeruje, że były ustawiane jakieś zeznania czego oczywiście nie było. Jeżeli prokurator pyta czy ja mogłem powiedzieć te przekleństwa cicho, szeptem a ja mam sytuację kiedy jestem oskarżony o publiczne znieważenie. Pytania są kretyńskie i to kwestią sądu było zwrócenie uwagi prokuratorowi. Żeby doszło do znieważenia musi ono być publiczne. Jeżeli nawet hipotetycznie czego nie robiłem miałbym powiedzieć to koledze na ucho, to wtedy nie dochodzi do znieważenia, to była kwestia sądu. A pani sędzia nie wchodząc w merytorykę tego, co mówiłem po prostu bierze mnie wyrzuca z sali. Może się zdenerwowała tym, że zaproponowałem minutę ciszy dla świadka Zenona Konarzewskiego, który świeżo po sprawie jak zeznawał dostał biedny zawału serca i parę dni później zmarł. Wtedy też pani sędzia nie umiała zachować godności i poza protokołem wstać i uszanować tę sytuację. Ja w działalności publicznej bardzo długo mówię o dekomunizacji sądów, o tym, że takiej dekomunizacji nigdy nie było, że sądzą konfidenci ubecji w togach i ich rodziny, ich pociotkowie, i nie spodziewam się w tych sądach niczego dobrego”.

Elżbieta Serafin

*****

Poprzednie rozprawy:

 

Fotografie Elżbiety Serafin

 

Facebook Comments

Podobne tematy