Po cichu, za naszymi plecami – „patryjoci” razem z „zaprzańcami”!

Polscy europosłowie którzy głosowali
ZA ACTA (Przeciw rezolucji potępiającej tryb pracy nad ACTA) :

PiS:

Tadeusz Cymański, Marek Józef Gróbarczyk, Michał Tomasz Kamiński, Ryszard Antoni Legutko, Marek Henryk Migalski, Jacek Olgierd Kurski, Mirosław Piotrowski, Tomasz Piotr Poręba, Konrad Szymański, Zbigniew Ziobro

PO:

Małgorzata Handzlik, Jolanta Emilia Hibner, Danuta Maria Hübner, Danuta Jazłowiecka, Sidonia Elżbieta Jędrzejewska, Filip Kaczmarek, Jan Kozłowski, Krzysztof Lisek, Bogdan Kazimierz Marcinkiewicz, Jan Olbrycht, Jacek Saryusz-Wolski, Joanna Katarzyna Skrzydlewska, Bogusław Sonik, Jarosław Leszek Wałęsa, Paweł Zalewski, Artur Zasada, Tadeusz Zwiefka

PSL :

Andrzej Grzyb, Jarosław Kalinowski, Czesław Adam Siekierski

 

Pierwsza próba nałożenia kagańca na internet miała miejsce 04-03-2011 roku w głosowaniu nad przyjęciem w całości projektu ustawy o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji oraz niektórych innych ustaw, w brzmieniu proponowanym przez Komisję Kultury i Środków Przekazu, wraz z przyjętymi poprawkami.
Wyniki głosowania:

 

Klub/Koło Liczebność Głosowało Za Przeciw Wstrzymało się Nie głosowało
PO 204 192 192 12
PiS 147 137 136 1 10
SLD 44 41 41 3
PSL 31 24 24 7
PJN 18 15 15 3
niez. 9 6 6 3
SDPL 4 3 3 1
DKP_SD 3 2 2 1

Za stroną sejmu

Nowa ustawa medialna uderzy w polski internet?

11 mar 11, 20:53 Jacek Gądek / Onet

W najbliższą środę senatorowie rozpoczną prace nad nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji, która ma wprowadzić nowe regulacje ws. internetu. Rząd narzucił przy jej procedowaniu tryb pilny. Tymczasem firmy i organizacje zrzeszające podmioty działające na rynku internetowym alarmują: prace są pośpieszne, niektóre regulacje faworyzować będą zagraniczne firmy a zwiększą koszty funkcjonowania polskich. Ustawą może zostać objęty każdy, kto udostępnia w internecie treści wideo i prowadzi działalność gospodarczą, np. zarabiając na reklamie.

W rozmowie z Onet.pl posłanka Elżbieta Kruk (PiS) już mówi o tym, że najprawdopodobniej w przyszłości będzie trzeba stworzyć ustawę „czyszczącą” aktualny projekt.

Ustawa z dn. 8 X 2010 r. o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji oraz o zmianie niektórych innych ustaw – bo tak oficjalnie się ona nazywa – budzi emocje. Nakłada ona na dostawców wideo na żądanie (Video on Demand – VOD) nowe obowiązki. Chodzi głównie o wykaz podmiotów świadczących usługi audiowizualne w sieci, który prowadzić ma przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. W praktyce może on dotyczyć każdego, kto publikuje wideo w sieci i prowadzi działalność gospodarczą, czyli np. polskich blogerów bądź internautów publikujących wideo i zarabiających na reklamach umieszczanych na ich blogach czy w serwisach internetowych. A więc potencjalnie nawet kilkanaście tysięcy osób będzie się musiało zarejestrować w KRRiT.

Wszyscy oni zostaną objęci również obowiązkami ochrony treści nieprzeznaczonych dla osób nieletnich, archiwizowania materiałów, ograniczenia w prezentowaniu reklam, wymogiem pokazywania określonej procentowo liczby materiałów produkcji polskich i europejskich. Takie obostrzenia nie dotyczą jednak konkurentów „nadających” zza granicy – w szczególności USA.

Związek Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska twierdzi, że nowelizacja zaszkodzi polskim podmiotom na rynku, zwłaszcza na rynku wideo na żądanie (VOD). Piotr Kowalczyk, prezes zarządu IAB Polska, zwraca uwagę, że „usługi wideo w sieci rządzą się zupełnie innymi prawami niż tradycyjny przekaz telewizyjny”. – Już z tego powodu ich wtłaczanie na siłę do regulacji obowiązujących przekaz TV nie jest dobrym pomysłem – ocenia. I dodaje, że proponowane przez rząd, a procedowane w komisji regulacje nakładają na polskie firmy „niczym nieuzasadnione koszty, których nie muszą ponosić firmy zagraniczne, a więc hamuje rozwój tych usług w Polsce”. – Obecne propozycje zapisów oceniam jako chybione, podobnie jak planowane kiedyś rejestrowanie indywidualnych stron www, co na szczęście wysiłkiem całej społeczności internetowej udało się storpedować – konkluduje szef IAB Polska.

Podobnie o zapisach nowelizacji mówi Paweł Klimiuk, rzecznik Prasowy Grupy Onet.pl.: – Wprowadzanie w Polsce dodatkowych rejestrów i obowiązków dla firm internetowych, a takie plany ma obecnie rząd, uprzywilejowuje w sposób nieuzasadniony zagranicznych graczy, bo Google, Facebooka czy Apple te ograniczenia nie będą przecież dotyczyć. Przecież dyrektywa audiowizualna wcale tego nie wymaga.

Marcin Pery, szef związanej z Polsatem firmy Redefine, mówi wprost: – My, profesjonalni gracze sobie jakoś poradzimy, stać nas na prawników. Zrozumiemy, czego nam ustawa zakazuje, dostosujemy się, zabezpieczymy albo wyprowadzimy za granicę. Problem dotyczy jednak dziesiątków tysięcy mniejszych stron internetowych, blogów, których nie będzie stać na dodatkowe koszty, czy wreszcie przyszłych, zupełnie nowych biznesów związanych z wideo, które przez tę ustawę być może w ogóle nie powstaną.

Projektowana nowelizacja budzi emocje nie tylko wśród firm związanych z internetem, ale także w politykach pracujących nad projektem. Posłanka PiS Elżbieta Kruk, która należy do komisji sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, w rozmowie z Onet.pl przyznaje, że rząd narzucił Sejmowi wyjątkowo szybki, bo pilny tryb procedowania nad ustawą. Sprawiło to, że komisja nie mogła się zająć wszystkimi zmianami w ustawie medialnej, którymi trzeba się było zająć. Posłanka PiS stwierdza, że część zapisów, które są w projekcie, będzie w istocie fikcyjna, bo trudno regulować takie medium jak internet.

Mówi też, że przy uchwalaniu ustawy „trzeba uważać, aby nie zrobić krzywdy” jakimś podmiotom działającym na rynku. Jak deklaruje, rozumie obawy przed zagraniczną konkurencją, która nie będzie podlegać proponowanym wymogom, przez co będzie mieć mniejsze koszty prowadzenia działalności.

Odnosząc się do konkretnych zapisów (o wymogu prezentowania treści polskiej i europejskiej produkcji) zwraca jednak uwagę na argument inny: – Nie można wymagać od państwa, aby odchodziło od ochrony swoich interesów, czyli w tym przypadku od ochrony języka ojczystego – mówi. Dodaje też, że za wymogiem prezentowania określonego procentu produkcji polskich i europejskich przemawiają interesy krajowych twórców i producentów. – Nie jesteśmy pod tym względem wyjątkiem w Europie; proszę spojrzeć choćby na Francję.

Przyznaje jednak, że nadając np. spoza Unii Europejskiej, gdzie nie ma podobnych wymogów, jest się w lepszej sytuacji. – Nikt z nas nie jest do końca pewien swoich racji, czy rozwiązania tej ustawy są słuszne – mówi szczerze posłanka Kruk. A na dowód tego zwraca uwagę na to, że politycy różnych partii zgodnie pracują nad projektem zmian. – Niektóre z zapisów będą musiały jeszcze podlegać refleksji – dodaje.

Jak mówi nam posłanka Elżbieta Kruk, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji już się zobowiązały do zgodnej pracy nad ustawą „czyszczącą”, czyli taką, która w przyszłości eliminowałaby te zapisy obecnego projektu, które się nie sprawdzą.

Konsultacje społeczne i branżowe związane z nowelizacją były bardzo pośpieszne, Ministerstwo Kultury dało zaledwie kilkanaście dni na zgłaszanie uwag do projektu ustawy, a i tak praktycznie żadne postulaty branży zgłaszane przez IAB czy PIIT nie zostały uwzględnione ani w Ministerstwie Kultury, ani przez Sejm.

Chodzi o dostosowanie polskiego prawa do prawa wspólnotowego: termin minął w 2009 roku, przekroczone zostały też kolejne terminy, co grozi Polsce karami ze strony Komisji Europejskiej. Stąd rządowy projekt w tej sprawie ma w parlamencie status pilnego.

(RC)

Za onet.pl

 

 

(MC)

Facebook Comments

Podobne tematy