Leszek Jaranowski – Po powrocie z Warszawy

http://www.youtube.com/watch?v=MCA1KGl8KOE?version=3&hl=pl_PL
[adrotate group=”9″]

Leszek Jaranowski podczas konferencji z udziałem uczestników protestu głodowego w Krakowie.  Spotkanie odbyło się w Auli im. ks. prof. Józefa Tischnera w Collegium Witkowskiego (Kraków, ul. Gołębia 13).

* * *

Jestem z kolegami świeżo co po powrocie z Warszawy. Dzisiaj to jest 59 dzień głodówki licząc od pierwszego dnia naszej głodówki w Dębnikach. W tym momencie aktywny protest głodowy odbywa się w Nowej Rudzie to jest Dolny Śląsk. Zaczął Kraków, przejęła Warszawa, w Warszawie głodówka poszła do Tarnowskich Gór, przepraszam do Siedlec, z Siedlec poszła do Tarnowskich Gór, z Tarnowskich Gór do Częstochowy, z Częstochowy do Nysy, z Nysy do Wrocławia, i teraz jest w Nowej Rudzie.

My będąc w Warszawie u pani minister, to spotkanie zostało przez nas wymuszone, bo oni nie bardzo chcieli nas przyjąć. Trzymano nas przed drzwiami, widząc nasz opór wpuszczono nas do środka, gdzie przetrzymano nas blisko dwie godziny w oczekiwaniu na decyzję czy w ogóle do spotkania między nami dojdzie. Dopiero potem jest to co można było oglądać w telewizji, dopiero wtedy nastąpiło to spotkanie. Ono było takie grzeczne, takie układne, takie spokojne, takie nieagresywne z naszej strony też.

Konkluzja z tego spotkania jest mniej więcej taka, że dostaliśmy obietnicę, że w trybie tak zwanym szybkim Komisja, wewnętrzne ciało w Ministerstwie Edukacji Narodowej, podejmie szybkim ruchem decyzję ustosunkowującą się do naszych apeli. Bo tak naprawdę w sposób formalny Ministerstwo Edukacji Narodowej dowiedziało się po raz pierwszy od nas. Przyjechaliśmy tam z podpisami blisko 20 tysięcy podpisów poparcia, nawet akcji wielkiej nie robiliśmy, to było samoczynne.

Nauczeni doświadczeniem lat poprzednich przyjechaliśmy tam z namiotami. Spodziewaliśmy się, że odpowiedzi jednoznacznej nie otrzymamy więc przed budynkiem ministerstwa rozbiliśmy te namioty żeby poczekać na odpowiedź. Na nasze szczęście czy nieszczęście te namioty postawiliśmy w pasie drogowym. W Warszawie są mądrzy ludzie i oni ustanowili sobie prawo wewnętrzne, które stanowi mniej więcej tak, że od krawężnika szosy poprzez wąski pas zieleni, chodnik, następny wąski pas zieleni aż do muru elewacji budynku Ministerstwa Edukacji Narodowej to jest pas drogowy. Prawo mówi o tym, że pasa ruchu drogowego zajmować nie wolno. W związku z tym nasze ustawienie namiotów było nieprawne. W dość szybkim czasie przyjechała służba drogowa, natychmiast policja, a z drugiej strony straż miejska, czyli wszystkie uprawnione służby żeby coś z tym fantem zrobić.

Facebook Comments

Podobne tematy