Kampania Wrześniowa 1939 – kpt. Stanisław Szuro

http://www.youtube.com/watch?v=Rat01Yt8FLw?version=3&hl=pl_PL

[adrotate group=”9″]

[___]Kampania Wrześniowa jest bardzo ważnym momentem w historii w ogóle, historii Polski, bo na niej skończył się pewien etap naszych dziejów, historii świata i historii wojen. Po raz pierwszy Niemcy zastosowali pewne nowe metody walki, dzięki którym mogli przez długi czas odnosić błyskawiczne sukcesy. Właściwie odnosili je tak długo, dopóki strona przeciwna nie zastosowała tych samych metod, a do tego nie uzyskała przewagi technicznej. Tymczasem na temat tej kampanii długie lata nie pisano nic, albo pisano bzdury. Komunistą zależało aby ośmieszyć naszą armię przedwojenną, a równocześnie wybielić tych co wkroczyli ze wschodu. I to się tak odbijało na tych wszystkich opracowaniach historycznych, szkolnych. Właściwie dopiero po 1989 roku można było już całkiem otwarcie już na te tematy pisać. Co nie przeszkadza temu, że już wcześniej wyszła masa literatury, takiej cząstkowej, na emigracji były świetne opracowania całościowe, ale to do społeczeństwa polskiego nie za bardzo docierało.
Żeby zrozumieć sens Kampanii trzeba najpierw omówić autorów tego dramatu historycznego. To znaczy armie, które w tym brały udział. Niemiecką, polską i francuską, która powinna była wziąć udział, a jak wzięła to się okaże. Zacznijmy od Niemców. Niemcy przegrały Wojnę Światową, ale wygrały pokój. Nie odebrano im ani skrawka czysto niemieckiej ziemi. Zostawiono masę takich terenów, których nie powinni mieć. Myśmy musieli robić dopiero cuda w powstaniach żeby im wyrwać niektóre nasze ziemie. I takie było powiedzenie – cesarz poszedł, generałowie zostali. Wyrzucono cesarza i kilkunastu innych a poza tym Niemcy stały się narodem niewinnym, mogącym dalej żyć. Ale ich rozbrojono. Rzeczywiście, ustalono, że Niemcy mogą mieć tylko stutysięczną reiswerę, przy czym żołnierz, który się zgłaszał tylko w ochotniczy zaciąg musiał służyć najmniej sześć lat. Chodziło oto żeby szybko nie narastały wyszkolone rezerwy. W tej reiswerze nie wolno było mieć wyższej szkoły wojennej, ciężkiej artylerii, broni pancernej, żadnych środków chemicznych i wreszcie ograniczono do minimum działania morskie. To znaczy istnienie floty. Ale ponieważ działania morskie w Kampanii Wrześniowej to jest marginesowy temat, to na temat tych rzeczy nie będę mówił. Ale Niemcy od razu postarali się tę historie obejść. Generałowie niemieccy ustalili, że rieswera to nie będzie stutysięczna armia, tylko stutysięczna kadra przyszłej armii. W związku z tym, że nie wolno było mieć wyższej szkoły wojennej, więc jej nie było, ale każdy oficer kończył różnego typu kursy o niewinnym nazwach. Jak je skończył to miał akurat wyższą szkołę wojenną skończoną. Nie wolno było mieć sztabu generalnego i tego nie było, ale były rozbudowane sztaby korpusów, dywizji, brygad i wystarczyło przesunąć kilku ludzi o piętro wzwyż i sztab generalny gotowy. Podoficerów szkolono tak, aby każdy z nich mógł w razie czegoś zostać młodszym oficerem, zwłaszcza, że starano się żeby uzupełniali maturę. Nie było broni pancernej. Ale znalazł się człowiek, który wynalazł nową teorię użycia właśnie tej broni. Był to generał Guderian, nazywany przez Niemców szybki Hans. Guderian, który skończył I Wojnę Światową jako oficer broni zmotoryzowanej, opracował nową teorię użycia czołgów. Czołgi, które zaczęto używać pod koniec I Wojny Światowej, były używane jako dodatkowe wsparcie dla oddziałów piechoty czy kawalerii, a on stwierdził, że nie. Owszem pewna ilość tak, ale czołgi powinny stworzyć ogromną masę, całe korpusy nawet armie pancerne, które powinny uderzyć w jeden wybrany odcinek frontu nieprzyjaciela, przerwać go i jechać daleko na tyły, tak jak to kiedyś robiła lekka kawaleria. Na oświadczenie, że takim czołgom zabraknie benzyny i wszystkiego uznał, że należy im dołożyć kolumny transportowe, oddziały zmotoryzowanej piechoty, ewentualnie uzupełnić zrzutami lotniczymi. I ta teoria przeszła. Na razie nie wolno było bo to broń pancerna, ale robiono doświadczenia. W fabrykach, które były już dostosowane do tego żeby ewentualnie produkować czołgi, na razie produkowano podwozia, niby do traktorów. Na tych podwoziach robiono makietę czołgu, z papieru działa. Zachodni obserwatorzy się śmiali –  niech się Niemcy bawią papierowymi czołgami. I tymi papierowymi czołgami robiono już pierwsze doświadczenia. Wieść o tym przetrwała długo, w 1939 roku nam jeszcze mówiono, że Niemcy mają czołgi, które można dziurawić bagnetem. Mieli tylko dziesięć lat wcześniej a wtedy można już było tylko pociskiem odpowiednim przedziurawić.
Przyszedł do władzy Hitler i w 1934 roku zniósł wszystkie ograniczenia wojskowe. Natychmiast zarządzono pobór do wojska roczników które dotąd nie służyły, masowe wyszkalanie. Natychmiast tworzono coraz to nowe jednostki. Oficerowie niemieccy, którzy wtedy służyli w wojsku wspominali, że w czasie wojny nie byli tak przepracowani jak w tych latach, kiedy co chwilę coś nowego trzeba było organizować. Niemniej kilkunastu lat nie dało się odrobić w kilku latach. Hitler wezwał generałów i oświadczył, że w 1938 roku Niemcy muszą być gotowe do wojny. W ciągu czterech lat, w 1934 wypowiedział Traktat Wersalski. Powiedzieli mu, że to jest niemożliwe, najwcześniej w 1942. Uparł się. No więc jak się uparł, to robiono co się dało, ale w końcu nie zrobiono wszystkiego. I w 1939 roku, w momencie wybuchu wojny, Niemcy zrobili posunięcie, którego robić nie wolno. […]

Facebook Comments

Podobne tematy